Losy Tajwanu od zawsze nierozerwalnie wiązały się z morzem. Wyspę najpierw dostrzegli portugalscy żeglarze (nawigator statku, gdy ujrzał ląd miał krzyknąć z zachwytu "Ilha Formosa!" czyli "Piękna wyspa!" - Nomen omen stąd wzięła się inna nazwa Tajwanu - Formoza). Następnie kolonistów z Portugalii wyparli Holendrzy, którzy przypłynęli na swych okrętach na początku XVII wieku. Nie można jednak powiedzieć, że przybysze zza morza byli dla tubylców łaskawi o czym świadczą brutalnie tłumione powstania tajwańskich aborygenów przeciwko kolonistom, a także chińczykom, którzy napływali na wyspę. Podobnie było, gdy wiele lat później u brzegów wyspy pojawiły się japońskie okręty, niosące kolejne lata okupacji, aż wreszcie po porażce Japonii w II wojnie światowej Tajwan wrócił pod panowanie chińskie. Kilka lat później, Czang Kaj-szek, którego oddziały przegrały wojnę domową z komunistami, a wraz z nim ok 2 miliony ludzi, przepłynęło Cieśninę Tajwańską i dało początek państwu, które istnieje do dziś. Wiele się zmieniło przez te lata, jednak mieszkańcy wyspy wciąż uważnie wpatrują się w morze, nie do końca pewni odnośnie tego co jeszcze może pojawić się u wybrzeży ich kraju. Dzisiaj to ludzie morza i ludzie z morza, dosłownie bo przodkowie większości z nich w pewnym momencie historii przepłynęli cieśninę i znaleźli się właśnie tutaj. Morze ich żywi, pozwala na transport wszystkich dóbr, których na wyspie brakuje i oddziela od wielu niebezpieczeństw. Zobaczcie jak dobrze czują się w jego pobliżu.
 |
| Spokojny dzień, szum fal |
 |
| Na horyzoncie prawie pusto |
 |
| Aż pojawiają się pierwsze osoby (tak, na Tajwanie często pływa się w ubraniu) |
 |
| Ludzie z morza leniwie wychodzą na brzeg |
 |
| Ale już po chwili zaczyna się zabawa |
 |
| Zamek się popsuł? To nic, tata naprawi |
 |
| Z mamą jest bezpiecznie |
 |
| Jest i plażowa maskotka |
 |
| A wiatr potrafi rozwiać zmartwienia |
 |
| Ojoj zbliża się fala |
 |
| Czasem fotograf zostaje dostrzeżony |
 |
| Choć udaje się również przyłapać osoby błądzące myślami zupełnie gdzieś indziej... |
 |
| Autor bloga został poproszony o wspólne zdjęcie przez te dwie panny :) |
 |
| Wieczorem, gdy promienie słoneczne padły na morze, okazało się co jest na jego dnie - całe zaczęło się mienić złotem, dotąd ukrytym niczym El Dorado |
 |
| Toteż niektórzy próbowali trochę tego złota wyłowić |
 |
| Dzień zbliża się ku końcowi, dlatego czas wracać do morza |
 |
| Tak samo jak Słońce tam wraca |
 |
| I świat przy brzegu pustoszeje |
Trzymajcie się!
No poetycko, poetycko, ale prawdziwy romantyk by sie z nimi zabral na glebiny :))
OdpowiedzUsuńNiestety konieczność powrotu do akademika i nauki na poniedziałkowe zajęcia brutalnie sprowadziła mnie na ziemię... :( ;)
OdpowiedzUsuńhm Twój romantyzm został pokonany przez rzeczywistość? Nie wierzę ;)
OdpowiedzUsuńOj nie nie nie, co to to nie moja droga, ale trzeba trzymać poziom i nie można iść nieprzygotowanym na zajęcia ;) Jeszcze będzie okazja wyruszyć na głębiny :)
OdpowiedzUsuń